piątek, 02 stycznia 2009, 19:46 /
9
Gdy zaglądam do książek pojawia się senność. Wyrzutów sumienia jako takich nie ma, jestem spokojny póki co. Jakoś się tą sesję zaliczy.
Już minęły czasy podstawówki, gimnazjum i liceum, kiedy to foo musiał być z wszystkiego może nie najlepszy ile dobry. Teraz już patrzę na wszystko nieco bardziej obiektywnie, skupiam się na tym co ważne. To z kolei pozwala na większe pole działania. Taka selekcja priorytetów. Niwelacja chorych ambicji. Więcej czasu na zajmowanie się tym, co sprawia przyjemność.
Nie chcę, nie muszę. I niech nowy rok upłynie według tej filozofii.